|
2011-09-10 sobota 17:00 ,
Bastion św. Jadwigi
Wstep wolny
Wizyt: 577
Noc z Bastionem
Noc z Bastionem Sobotnia Noc z Bastionem zadziała się w kilku odsłonach i o różnych porach. Efektowny wstęp zgotowali nyscy (nie)żądni krwi Wikingowie, potem bastion rozśpiewała Lwowska Fala, a o wielką sztukę na małej scenie zadbał Franiciszek Neckar wespół z Ostatnim Rzędem. O zmroku, pod wodzą Krystyny Dubiel, skarbów poszukiwali najmłodsi mieszkańcy miasta, tymczasem nieco starsi zasiedli przed małym ekranem. Na dobre trawienie pachnącą grochówkę oraz swojski chleb ze smalcem i ogórkiem serwował pan Jacek. Lwowska dusza
Najpiękniejsze piosenki z tamtych lat ubrane w dźwięki kontrabasu, klarnetu, akordeonu, guzikówki i skrzypiec oraz głosy Edwarda Sosulskiego i Aliny Stepanyszyn. Krótko pisząc, kapela Lwowska Fala. Dla wielu mieszkańców Nysy był to koncert szczególny, obfitujący we wzruszenia, pełen magii wspomnień o ukochanym miejscu na ziemi, Lwowie. A skoro najczarowniejsze miasto Ukrainy, na widowni nie mogło zabraknąć członków nyskiego Towarzystwa Miłośników Lwowa i Kresów Południow-Wschodnich. W niebo wzniósł się sygnał Radia Lwów, „Wesoła Fala” przetoczyła się przez bastion. Pierwsze nuty i już brawa. Tak, to „Ta ostatnia niedziela”, tango, którego nostalgiczne nuty przyprawiają o dreszcz. Nawet księżyc sprzyjał muzycznym flirtom na scenie, a skoro noc coraz bliżej, on umówił się z nią na „9”. A potem… potem zdarzył się cud. Już nie bastion, już nie Nysa, lecz Lwów. Ulica Batorego, wszechobecny zapach bzu. Muzyka, śpiew i oklaski, piękniej być nie mogło.
Diabeł w Nysie Ta historia, przywrócona do życia przez dr. Marka Sikorskiego, „Diabeł w Nysie”, autorstwa Franciszka Neckara i wykonaniu aktorów Ostatniego Rzędu, podobno jest prawdziwa. To historia „z czasów dawniejszych dla pożytku, zabawy i zastanowienia”. „Przed stuleciami w Nysie obchodzono karnawał wesoło i zabawnie. Jednakże pewnego razu zdarzyło się cos tragicznego. Owego karnawałowego dnia, tuż nad ranem, po hucznych zabawach wędrowała przez miasto grupa żartownisiów poprzebieranych na różne sposoby: a to księżniczka, damy dworu, a to żebrak, a nawet ktoś z nich przebrał się za diabła”. Tak to się wszystko zaczęło. A jak się skończyło? Jak w bajce: żyli długo i szczęśliwie, ku przestrodze. Również dla zabawy, bo salwy śmiechu i oklaski zachwytu przerywały aktorom grę dobre kilka razy. Debiuty na scenie W sztuce zagrało wiele znanych z NDK twarzy. Nie tylko zaprawieni w scenicznych bojach aktorzy teatru Ostatni Rząd, ale i debiutanci. Wśród nich, oczywiście w imię przedniej zabawy, nierozdłączne dwórki – Kamila Kopeć i Aniela Łabuś, demoniczny Grzesiek Łazowski i władczyni szlaków sudeckich, Krystyna Dubiel. Sto lat! To najodpowiedniejsza linijka, aby złożyć życzenia wszystkiego co najpiękniejsze osobie, która tego wieczoru wystąpiła w podwójnej roli: historyka i zacnego solenizanta. Sto lat dla pana Marka Sikorskiego odśpiewali wszyscy – znajomi, nieznajomi, widzowie i piwosze. Bo dziewiętnastych urodzin nie obchodzi się przecież codziennie…
Poszukiwacze skarbów i amatorzy kina Skoro sobotnia Noc w Bastionie, nie mogło obyć się bez gratki dla miłośników dreszczyku. Ci młodsi, mierząc się z licznymi niebezpieczeństwami czyhającymi w lochach, poszukiwali skarbu. Nieco starsi, pod wodzą Grześka Łazowskiego podjęli się niebywałego ryzyka. Pomimo błagań zrozpaczonych przyjaciół i rodziny postanowili zaczaić się w strażnicy na diabła, który zapowiedział swoje ponowne przybycie o północy. Aby w oczekiwaniu na spotkanie z siłami nieczystymi wymknąć się nudzie, zaopatrzyli się w spory zapas filmów wszelakich, z horrorami na czele. Anna Skrzypiec |






































