|
2011-08-26 piątek
Wstep wolny
Wizyt: 1491
METALOWA TWIERDZA 2011
Nyskie Fortyfikacje stały się kolebką przeróżnych subkultur. Po imprezach w Forcie Wodnym i Bastionie św. Jadwigi przyszedł czas na Metalową Twierdzę, która odbywa się pomiędzy murami Obwałowań Wysokich. Wbrew powszechnej opinii nie odbywała się tam Czarna Msza, nawet kota nikt nie spalił. Mogliśmy za to obserwować spektakle neosłowiańskich kapel.
Punks not dead Ludzie małymi grupkami zaczęli przybywać na miejsce, przybywali wszyscy oprócz punków koczujących tu od rana. Na scenę jako pierwsi wyszli chłopaki z czeskiego zespołu STAND ALL HAZARD, którzy grali idealnie dla panczurów właśnie. Punki zaczęli pod sceną ostre pogo, to bardzo wdzięczny taniec. Samice padają powalone przez samców, ale chwila, Ci zaraz grzecznie je podnoszą. I tak skaczą w rytm muzyki, skaczą niemalże do lotu. Tylko jeden z nich stoi jakiś taki dostojny, opanowany. Krótko strzyżony a na jego głowie siwy włos. Taki oficer można by rzec. Postanawiam dowiedzieć się czegoś o tej muzyce.
Rycerze na scenie Spomiędzy gęstego dymu wyłaniają się rycerze. To zespół VECORDIA. Wśród nich kroczy przecudnej urody dama dworu, a imię jej brzmi Magdalena. Zespół ten wyróżnił się bardzo dobrą komunikacją z publicznością. Zwłaszcza gitarzysta „Grzesiu”, żartowniś jeden. A muzykę grali jakże inną od poprzedników. Oprócz standardu (gitara, bas, perka) wprowadzili klawisze i skrzypce. Pozwoliło to wprowadzić słuchacza w głęboki gotycki nastrój. I w tym głębokim nastroju kolejna grupka podjęła się pogo, ale chwileczkę. Podchodzi do nich obroniarz (ochrona w przyrodzie to bierne odstraszanie wroga) i każe ściągnąć kolczatki, łańcuchy i inne elementy ekwipunku bohatera RPG. Co za miły pan. Pacyfista- pomyślałbym gdyby nie sposób w jaki z impry wyprowadzał biednych panczurków. Na scenie szaleństwo. Chłopaki kręcą głowami ciągnąc za sobą burzowe fale gęstego włosia. Nawet skrzypek nachrzania łbem. Wtem przerywa Grzesiu -Stało mi się to pierwszy raz od sześciu piep....... lat, podczas strojenia pękła mi struna i gdyby nie chłopaki z zespołu Swarga, nie zagralibyśmy dzisiaj. SWARGA! SWARGA! SWARGA!
-Przyjechaliśmy do was specjalnie z Anglii, by chwalić piękno słowiańskiej ziemi, urok słowiańskich kobiet i smak polskiej wódki- oznajmił lider zespołu. Dwie gitary, bas i perka zafundowały nam ostre granie. W taki oto sposób zespół chwalił (oprócz wspomnianych wyżej) dzikość przyrody. Swarga najbardziej ze wszystkich zespołów zagłębia się w filozofię neosłowiańską. Pod sceną pojawiły się różne rzezimieszki. Jak chociażby ziomale wyglądający jak nacjonaliści, tylko z...agrafkami w uszach. To takie hybrydy pomiędzy punkiem i skinem. Dziwne to czasy, codziennie mnie coś zaskakuje... Zespół wykazał się dobrą znajomością historii. Kawałek „Legenda Ślęży” opowiadał o jednym z ostatnich bastionów pogaństwa- Świętej Górze Ślęży. Lider zespołu okazał się ponadto romantykiem, zadedykował jeden z utworów swojej ukochanej. Utworem tym była „Ostatnia bitwa Słowian”. Wolę myśleć, że ta ostatnia jest jeszcze przed nami. Sława! A niech se pada! Jeśli chodzi o występ zespołu MANDRAGORA ze Słowacji, to oprócz tego że wystąpili niewiele pamiętam. Byliśmy z kamerzystą Wojtkiem zbyt pochłonięci rozmową z członkami zespołu Swarga. A było o czym gadać... Wtem zaczęło lać jak z cebra. Nie wróżyło to dobrej zabawy przed sceną w trakcie występu warszawskiego zespołu LOSTBONE, ale to co się działo pod sceną trudno opisać słowami. Ludzie cali mokrzy tańczyli w błocie, mający w głowach wyłącznie mocne brzmienie zespołu i jakby nie zdając sobie sprawy co się dzieje dookoła. Nawet obroniarz podrygiwał nieśmiało w rytm. Lider zespołu nie pozostał publice dłużny. Z bezprzewodowym mikrofonem zszedł między lud by dzielić z nim „niedolę”.
gŁ
Metalowa Twierdza w piątkowym wydaniu Na każdym koncercie pierwsza kapela ma najtrudniej. Zazwyczaj nikt się jeszcze nie bawi. Wymówki bywają różne, a jednak tradycyjne: bo jasno, bo dopiero przyszli, bo jeszcze się nie rozkręcili, bo właściwie są tu przypadkiem. Wymówki bywają, ale nie tutaj. Na Metalowej Twierdzy już od pierwszego ryku pod sceną ludzie się bawią, skaczą, tańczą i wołają o jeszcze. Na ostatnią chwilę przed rozpoczęciem Metalowej Twierdzy konieczny był lifting rozkładu jazdy. Nie dopisały dwie kapele, konieczne okazały się zmiany. Udało się! Jest zastępstwo, będzie dobrze.
Kiedy po około 60 minutach ster przejmuje Victory Vain z Wrocka, przy barierkach rozpętuje się apokalipsa. Grupa zagrała piekielnie dobry kawałek swojego Death Metalowego dorobku. Wokalne możliwości Oli wielu powaliły na kolana. Trudno uwierzyć, że największą fankę ma w swojej mamie.
Jest już dobrze po północy, więc pora na serdeczne podziękowania. Dla Was, za miniony już piątek – za wspólną dobrą zabawę, liczne przybycie i genialną atmosferę. Dla Załogi – za czujność, nieprzespane noce i pomocną dłoń, nie wspomnę o ściągnięciu na MT TAKIEJ porcji metalu! Wreszcie Ad Astra niech będzie pozdrowiona – czapki z głów za projekt, uratowane fundusze i zwycięskie stracie z papierologią. Tekst: Anna Skrzypiec Foto: Rafał Okrzymowski
Piątek
Oficjalna strona festiwalu: http://www.metalowatwierdza.nysa.pl/
w 2011 Stowarzyszenia Ad Astra otrzymało dofinansowanie do realizacji imprezy Metalowa Twierdza 2011. Zatem impreza, która była organizowana od 2003 roku tym razem zostanie zrealizowana przez Stowarzyszenie Ad Astra w Nysie przy współpracy z Nyskim Domem Kultury i oczywiscie niezastapionym od samego poczatku Stowarzyszeniem Format Nysa. Środki na realizację imprezy pochodzą z konkursu Urzędu Miejskiego w Nysie. http://www.stow-adastra.pl/index.php/articles/show/55 http://www.metalowatwierdza.nysa.pl/ |






































