|
2011-03-22 wtorek
Wizyt: 237
Theatralia - wywiad czyli wielki format na deskach NDK
W kwietniu teatr Theatralia zaproponował Nyskiemu Domowi Kultury spektakle, które mówią językami dla wielu niezrozumiałymi – włoskim i niemieckim. Nie stanowi to jednak przeszkody w porozumieniu na linii aktor-widz, wręcz przeciwnie. Pozwala uniknąć ryzyka utraty poezji dźwięków, co znacznie zubożyłoby przekaz.
Theatralia, czyli wielki format na deskach NDK
Spółdzielnia Theatralia funkcjonuje dzięki pasji charyzmatycznego reżysera, Pietro Cennamo. Mężczyzna tworzy niezależny teatr, prezentuje go szerokiej publiczności, od kilku lat również nad Wisłą. - Dyrektor Theatralii, Pan Pietro Cennamo, od zawsze miał sentyment do Polaków, - Projekt jest częścią inicjatywy badawczej, która Theatralia rozpoczęła rok temu W ramach nyskiego eksperymentu z teatrem wielojęzycznym w dniach 8-9-10 kwietnia Włosi zaproponowali trzy widowiska: „Meinhof, Ulrike 154/76”, „Requiescat” oraz „Gra szaleństwa”, przedstawienie współprodukowane z Miejsko-Gminnym Centrum Kultury Dla mieszkańców miasta festiwal jest okazją do obcowania ze sztuką sceniczną międzynarodowej klasy. Mianownik oczekiwań wobec tego rodzaju wydarzeń artystycznych jest więc jeden: głębokie duchowe przeżycie połączone z doskonałą zabawą. - Każdego dnia będzie można obejrzeć na scenie NDK inny spektakl, natomiast Artyści tworzący magię Theatralii jeszcze na długo przed festiwalem zapowiedzieli chęć współpracy z grupą aktorską z NDK. - W trakcie warsztatów artyści będą odpowiadać na pytania dotyczące motywów, które pchają ich do występowania na scenie, o pokorze wobec profesorów, nauczycieli i w spektaklach, o inspiracji i fascynacji oraz życiowych doświadczeniach, technikach i ćwiczeniach fizycznych pozwalających opanować swoje emocje – wylicza Bartkowska. Nyskie Theatralia to zapowiedź długodystansowej współpracy, mającej
Reguły „Gry Szaleństwa”
Sceniczne działania aktorów to swojego rodzaju zabawa z oczekiwaniami widzów. Zasady spektaklu są proste: 8 kwietnia na 40 minut scena NDK zamienia się w szpital psychiatryczny. Brak jednolitej fabuły, ale czego można się spodziewać, skoro konstruują ją wariaci? Nad całością przedsięwzięcia czuwają wspomniani błaźni. Jakby tego było mało, jeden z nich mówi po włosku, bo podobno nie stanowi to przeszkody we współdziałaniu. Cennamo zrezygnował z barwnej scenografii i wymyślnych kostiumów na rzecz nietuzinkowych wizualizacji oraz efektów świetlnych. A wszystko to, aby maksymalnie wyeksponować ekspresyjna grę aktorską. Przedstawienie ma humorystyczny posmak, jednak finałowa scena oparta jest
Twarzą w twarz z matką, córką, koleżanką i terrorystką
Spotkanie Petera Cennamo z Manuelą Naso i Jonathanem Freschi dało dramatyczny teatr pamięci poświęcony Urlike Meinhof. Sztuka „Meinhof, Ulrike 154/76” dotyka najtrudniejszych problemów współczesnego świata: terroryzmu, działania wymiaru sprawiedliwości i śmierci samobójczej. Być może publiczność zgromadzona 9 kwietnia w sali NDK zna tę historię i samą tytułową bohaterkę z Internetu, licznych książek, artykułów prasowych, dyskusji on-line, dających obszerną wiedzę o kobiecie z Frakcji Czerwonej Armii. Daty determinują życiorys Meinhof: rok 1970, kiedy wstępuje do RAF, 15 czerwca’72, czyli dzień aresztowania i umieszczenia w więziennej izolatce w Kolonii, wreszcie dzień jej śmierci, 9 maja 1976 roku. Kiedy na scenę wychodzą Iris Boss, Eva Costa, Antje Görner, Janzé Nicole, Soncini Silvia i zaczynają rozmawiać, misternie nakreślony w głowach widzów wizerunek rewolucjonistki pęka. Kim była Urlike, córka swojej matki? Czy kobieta zdolna zostawić dwie malutkie córeczki umiała kochać? W którym momencie dziennikarka przeistoczyła się w bezwzględną terrorystkę? Z kim się przyjaźniła, o ile w ogóle rozumiała to pojęcie? Wątpliwości, pytania, ciężar legendy okrucieństwa i tylko 1 godzina 10 minut
Wieża Babel po włosku, czyli „Requiescat” – opowieść o chęci tworzenia
Ostatniego dnia Theatraliów, 10 kwietnia, przybytek Melpomeny podejmuje się rozważań nad historią ludzkiego pragnienia kreowania za wszelką cenę, choćby Miał być symbolem wielkości człowieka, postępu nauki i techniki. Niezatapialny, nowatorski dowód wielkości człowieka. Titanic – największy statek pasażerski XX wieku. Jednak w nocy z 14 na 15 kwietnia 1912 roku morska wieża Babel runęła, zabierając ze sobą ponad 1500 istnień ludzkich. 6 sierpnia, 33 lata po zatonięciu brytyjskiego transatlantyku człowiek bawi się W latach 1957-1975 wiele terminów zyskało nowe znaczenie. Propaganda przestała być jedynie celowym działaniem mających na celu kształtowanie pożądanych poglądów „Requiescat”, godzinny spektakl w języku włoskim, zaskakujący efektami wizualnymi porządkuje te pojęcia na nowo, w następstwie czego widz doświadcza katharsis.
O zbiorze rożności dotyczących teatru
Żeby zrozumieć ideę Theatralii warto wybrać się Internetem w podróż do Jelcza-Laskowic. Jest rok 2008, festiwal Podróż Polsko-Włoska po Dolnym Śląsku odbywa się pierwszy raz. Na początek niemałe zaskoczenie: projekt w założeniu miał charakter biznesowy, a spektakle jedynie towarzyszyły wymianie doświadczeń marketingowych pomiędzy oboma krajami. Strona melodrama.com.pl: 25 sierpnia, dziewicze spotkanie polsko-włoskie w ramach współpracy nawiązanej pomiędzy MGCK w Jelczu-Laskowicach i Theatralia Cooperativa. Uczestnicy wydarzenia to przedstawiciele poszczególnych przedsiębiorstw, lokalne osobistości oraz Pietro Cennamo, prezes grupy teatralnej pod nazwą Theatralia. Reżyser, interpretator poszukujący porozumienia pomiędzy kulturami, które dzięki wzajemnemu przenikaniu mogą wzajemnie się wzbogacać. Druga edycja funkcjonuje już jako Melodrama – Podróż Polsko-Włoska po Dolnym Śląsku. O festiwalu robi się coraz głośniej, na spotkanie z teatrem zjeżdżają ludzie z całego kraju. Widzowie obcują z klasyką i tak znamienitymi gatunkami jak tragedia czy komedia, uczestniczą w scenicznych eksperymentach, goszczą w cyrku i tańczą. Rok 2010 to czas kolejnych zmian, przede wszystkim geograficznych. Mapa działań zespołu pod dowództwem Cennamo rozszerza się na Francję, Włochy, Hiszpanię i Niemcy. Stąd kolejna nowa, międzynarodowa nazwa: „Melodrama – Europejski Festiwal Szkół Teatralnych na Dolnym Śląsku”. Festiwal promuje rozmaite szkoły, grupy teatralne, umożliwia im wzięcie udziału w inspirujących zajęciach teatralnych pod opieką wykwalifikowanych trenerów poszczególnych technik sztuki aktorskiej. Dzięki nim porozumieniem z teatrem staje się realne, ujawniają się liczne młode talenty, a włoski zespół odkrywa własne możliwości twórcze.
Za kulisami o teatrze Theatralia w kilku słowach z Marleną Bartkowską
Nazwisko Cennamo przyciąga ludzi jak magnes, dlatego działalności grupy towarzyszy ogromne zainteresowanie. Trzon przedsięwzięcia jest stały, tworzą go artyści pełni pasji i pomysłów. Zajmują się nie tylko produkcją teatralną, z którą zwyczajowo utożsamia się Theatrlia, ale i realizują duże imprezy kulturalne wraz z obsługą techniczną, prowadzą Teatr Komedii w Livorno. Drzwi Theatralii są nieustannie otwarte dla osób chcących spróbować aktorskiego chleba. Udzielanie im wsparcia mentalnego i technicznego włoski zespół traktuje jako swoją misję, co owocuje cyklicznymi warsztatami teatralnymi Marlena Bartkowska swoją przygodę z włoskim teatrem rozpoczęła ponad rok temu. Zgłosiła się na nabór do grupy teatralnej, zorganizowany przez Theatralia i Miejsko-Gminne Centrum Kultury w Jelczu-Laskowicach. Dziś jest aktorką zespołu Cennamo i koordynatorką festiwalu w Polsce.
Anna Skrzypiec, NDK: Jak zaczęła się Pani przygoda z teatrem Theatralia? Marlena Bartkowska: Dzięki swemu zaangażowaniu w działalność grupy zostałam AS: Zastanawiam się, na ile ta wielojęzyczna formuła ma szansę powodzenia? I właściwie "po co to wszystko"? MB: Jeśli chodzi o "wielojęzyczność" spektakli, to ma to na celu danie szansy aktorom wypowiadania się w ich własnym języku, który na scenie przybiera postać uniwersalną. Zaletą tego typu zabiegów w teatrze jest też możliwość jednoczenia aktorów z różnych krajów Europy poprzez wspólną naukę i wymianę różnych doświadczeń. AS: Co udział w spektaklach Cennamo daje aktorom? O co ich wzbogaca, jakie bariery pozwala przełamywać? czy widzowie dzielą się z Wami potem wrażeniami? MB: Działania naszej grupy dają wiele zarówno samym uczestnikom jak i widowni. Przede wszystkim otwieramy się. Wyzbywamy się wstydu i ograniczeń, które narzuca na nas codzienne życie. Możliwość obcowania z inną kulturą uczy dodatkowo tolerancji i poszerza nasze horyzonty. AS: Więc praca na scenie to proces? MB: Wraz z innymi uczestnikami uczymy się "teatru", czego efekt można podziwiać AS: Ale na tym eksperymencie nie korzystają tylko artyści? MB: Widzom chcemy udowodnić, że istnieją różne drogi do spełniania swoich marzeń i jeśli ktoś z nich marzy o aktorstwie, może do nas dołączyć w każdej chwili, bez PWST. Teatr tworzą ludzie i teatr jest dla ludzi, dlatego warto pokazywać go z innej, czasami bardziej eksperymentalnej perspektywy. AS: Dziękuję za rozmowę i gratuluję odwagi do przekraczania granic. |




































