|
2011-03-08 wtorek
Wizyt: 279
Muzyka irlandzka
Wywiad z Grzegorzem Chudym liderem zespołu tańca irlandzkiego Comhlan.
Piotr Osiadły - Co oznacza dla Ciebie pojęcie folk, muzyka ludowa?- Grzegorz Chudy -Przede wszystkim radość, spontaniczność, żywiołowość, , szczerość, prostota, naturalność... starczy (śmiech)-
-Czy to pojęcie się nie zdezaktualizowało?- -Nie, oczywiście że nie, zawsze pewne naturalne brzmienia,będące w nas i prawdziwych instrumentach, one zawsze będą prawdziwe. Choćbyśmy nie wiadomo jak czadowali, to w muzyce folkowej pewnych rzeczy oszukać się nie da-
-Jak to jest opanować zespół z tyloma instrumentami, z tyloma muzykami naraz na scenie?- -Ciężko, przyznam szczerze, że bywały takie momenty że szło niemalże na noże, ale w końcu wszyscy jesteśmy mężczyznami, w związku z tym też w jakiś tam sposób potrafimy się dogadać. Jak się komuś coś nie podoba to popełnia rytualne harakiri (śmiech). Ale dogadanie jest możliwe co widać na scenie.-
-Gracie na całym świecie. Gdzie publiczność jest najfajniejsza?- -Wszędzie jest różna. Na przykład w Portugalii publiczność, jest o dziwo nie(bo mogło by się wydawać, że to taki południowy kraj i powinna reagować żywiołowo), ale nie słuchają spokojnie, wyrażają swój zachwyt siedząc, co jest dosyć rzeczą niespotykaną. Walencja z kolei to absolutny żywioł, podobnie Mołdowa, Litwa. Naprawdę bardzo trudno porównać, ponieważ w różnych krajach różnie się reaguje. Ale najprzyjemniejsze koncerty z tych które pamiętam to koncerty w Mołdowie.-
-Z jakim nastawieniem pojawiacie się w Nysie na scenie?- -Nie będę ukrywał że zadowoleni jesteśmy z poprzedniego koncertu, więc na scenę wychodzimy w nastawieniu bojowym bo nie chcę zawieść publiczności dzięki której możemy dać jeszcze lepszy koncert- |




































