|
2011-03-11 piątek 17:00 ,
Bastion św. Jadwigi
Wizyt: 438
Jak powstaje rzeźba? - wystawa zakończona
________________________________________________________________________________ Aleksander Marek Zyśko "zadebiutował" na Bastionie ze swoimi rzeźbami i prelekcją. Opowiedział w niej o swej pracy, upodobaniach, większych i mniejszych dziełach. Artysta ten tworzy w materiałach naturalnych. Choć dziś już technologia posunęła się tak daleko, że można każdy naturalny materiał zastąpić sztucznym, w powszechnym użyciu są żywice syntetyczne itp., Zyśko pozostał wierny dawnym tworzywom. Poruszył także kwestię zmian we wzornictwie przemysłowym, które usuwają dziś plastyków nieco w cień, ku dekoracjom, rzeźbie abstrakcyjnej... Z jego pracami można się zapoznać na załączonych zdjęciach, ale zdecydowanie lepiej odwiedzić Bastion św. Jadwigi (ul. Piastowska 19) i zobaczyć, jak się prezentują w oryginale.
Natura zakodowana w genach, czyli „Jak powstaje rzeźba” według profesora Aleksandra Marka Zyśki Wystawa prac profesora Aleksandra Marka Zyśki rozpoczęła się autorskim wykładem, kilka minut po 17, w Bastionie św. Jadwigi. Wśród gości, miłośników sztuki – mniej lub bardziej z nią zaznajomionych, byli Edward i Mieszko Syty. Zgromadzeni nie mieli okazji do zwyczajowo przyjętych na prelekcjach tłumionych ziewnięć, ukradkowych zerknięć na zegarek, czy tajemnie wystukiwanych sms-ów. Tym razem było inaczej, bo profesor Zyśko mówił z pasją, a jednak prosto, prezentował swój artystyczny dorobek – ale nie z piedestału tytułu naukowego, a po prostu z chęci dzielenia się z innymi tajnikami powstawanie rzeźby i jej twórcy. - Jestem rzeźbiarzem – tak rozpoczął swoją spowiedź – Urodziłem się i wychowałem na wsi, w chacie ze strzechą, obcowałem z drewnem i naturą. I to właśnie naturalne materiały stanowią jego inspirację, a zarazem determinują i określają kształt twórczości. Swoją niechęć do tworzyw syntetycznych tłumaczy z rozbrajającą szczerością – To we mnie genetycznie tkwi, natura przede wszystkim. Stąd niezachwiana postępem współczesnych sztuk plastycznych wierność dawnym surowcom. Podstawą każdego dzieła Aleksandra Zyśki jest rysunek, to pierwotna postać, od niej zaczyna się istnienie rzeźb. Oprócz twórczości nieużytkowej uprawia także małe formy, jak choćby medale, próbuje się też z pomnikami. Profesor Zyśko swój dorobek dzieli na cykle. Historia pierwszego, „Fruwające kamienie”, sięga pracy dyplomowej. To wtedy rozpoczął zmagania z nieobrobioną materią, tytułowymi kamieniami. Kładł się na ziemi, pod szybą na której umieszczał bryły i fotografując je, dodawał im skrzydeł. W ten sposób przezwyciężał prawa fizyki, przeciwdziałał grawitacji i ożywiał nieożywione, dlatego o tym etapie mówi „buntowniczy”. Potem były krzyże. To niekoniecznie artystyczne wyznanie wiary, raczej dopuszczające wielość interpretacji symbole, choć Zyśko przyznaje, że wyrósł z tradycji katolickiej. „Łoże”, „Parawan”, „Szafa” i „Krzesło” składają się na tak zwane archi przedmioty. „Archi”, bo w życiu codziennym człowieka stanowią obiekty podstawowego użytku, niezmiennie, niemal od zawsze. W ramach wystawy artysta sprowokował je do opowiadania historii i zadawania pytań, a nawet sugerowania widzom tematów do przemyśleń. Cykl „Z drewna zdjęte” jest przełożeniem kodu genetycznego profesora na twórczość artystyczną. Prace składające się na zbiór powstają z materiałów – fragmentów drewna, drzazg- odbitych w brązie. Fantastyczne kształty, nietypowa struktura tak uzyskanych dzieł dają bajeczne pejzaże i swojego rodzaju malowidła. W Nysie artysta zaprezentował rzeźby „Konfigurę”, „Jednię”, „Krzyż katyński II”, odlane w brązie „ Cztery pory roku” oraz „Głowę”.
|





































