Wystawy
Zajęcia taneczne
Zajęcia muzyczne
Zajęcia teatralne i filmowe
Zajęcia fotograficzne
Zajęcia inne
Plan zajęć
Zespoły przy NDK
Klub NDK Moniuszki 5
MKZ Jesenik
Współpracujemy z...
Praca w NDK
Historia Teatru
Twierdza Nysa
Biuletyn Informacji Publicznej
Informacja Turystyczna

2011-06-17 piątek
Wizyt: 718

Festiwalowe lato w Europradziadzie

Festiwalowe lato w Europradziadzie

Projekt jest współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz ze środków budżetu państwa. PRZEKRACZAMY GRANICE.

 

Nyski Dom Kultury od roku owocnie współpracuje z Miejskim Centrum Informacji i Kultury w Krnovie, uczestnicząc w imprezach organizowanych przez instytucję partnerską (Wybory Małej Miss, III Międzynarodowy Festiwal Taneczny "Świat Tańca" - udział zespołów tanecznych z Krnova, Polsko-Czeska Muzyczna Fiesta - udział czeskich muzyków amatorów), stąd możemy mówić o powstającej tradycji wspólnego realizowania projektów stanowiących działania w ramach oferty kulturalnej dla mieszkańców pogranicza polsko-czeskiego, gości i turystów. Ponadto placówka czeska wykazuje się wielką aktywnością i zainteresowaniem nowymi formami rozwoju, dlatego też współpraca Domu Kultury w Nysie i Centrum Informacji i Kultury w Krnovie ma ogromny potencjał do dalszego wspólnego rozwoju.

Niniejszy projekt jest przedsięwzięciem wspólnym i dotyczy organizacji cyklu imprez pod nazwą Festiwalowe Lato w Europradziadzie, polega na realizacji cyklu koncertów muzyki młodzieżowej (łącznie 7), np. weekend z hip-hopem, reggae, muzyką house, zakończony Festiwalem Twórczości Młodzieżowej od czerwca do października 2011 w Nysie i naprzemiennych imprezach w Krnovie. Ponadto w program imprez po stronie polskiej zostaną włączone inne elementy artystyczne i warsztaty teatralne, taneczne, wokalne i kuglarskie, gra na bębnach afrykańskich (8 warsztatów łącznie). W ten sposób w ciągu czterech miesięcy odbędą się trzy 2-dniowe "weekendy muzyczne" w Polsce i trzy 1-dniowe imprezy w Czechach, podczas których wystąpią amatorskie zespoły młodzieżowe polskie i czeskie z Euroregionu Pradziad, a całość zakończona zostanie 4-dniowym Festiwalem Twórczości Młodzieżowej w Nysie, w ramach którego odbędą się 3 dni koncertów i pokazów oraz 3 dni warsztatów z różnych dziedzin (łącznie 8 warsztatów).

Zakładana liczba uczestników podczas imprez po stronie polskiej w ramach niniejszego projektu to 300 osób, widzów 10 tysięcy, wolontariuszy 100 osób.

 

Terminy imprez:

17-18.06.2011 Nysa, Fort Wodny, festiwal hiphopowy

 

HIP-HOP FESTIWAL! Relacja

Za nami pierwsza impreza z cyklu FESTIWALOWE LATO W EUROPRADZIADZIE- projektu, który aktywizuje młodych ludzi. Projekt jako cel stawia sobie integrację polsko-czeską.


W spalonym słońcem Forcie Wodnym, sympatycy rapu byli obecni już o godzinie 18.00. Z głośników dudniała muza. Około 18.30 zaczęła się rozgrzewać polsko-czeska ekipa b-boyów. Na scenie pojawił się DJ Element, który skreczami znacznie podgrzał atmosferę. Na fort zaczęły przybywać coraz to nowe grupki ludzi. B-boye wbili na scenę i zaczęli się prześcigać w coraz to wymyślniejszych figurach. Około 19.00 na opolskich rejestracjach przyjechali „miśki” (ochroniarze). Za Nimi dumnie wjechał pan Edziu z NDK. Wjechał wielkim żelaznym czymś. Następnie przyjechał kolejny autokar pełen Czechów, którzy pielgrzymką przetoczyli się pod sceną...

Prowadząca Kamila Kopeć oficjalnie rozpoczęła imprezę, powitała dyrektora Domu Kultury w Jeseniku i innych gości. Rozpoczął zespół tancerzy z Czech. To nie plotka, czeskie dziewczyny są naprawdę ładne... Ubrane w spodnie w kratę i bejsbolówki wyglądały bardzo niegrzecznie. Tańczyły do jakichś amerykańskich kawałków.
Po nich jakieś jajca, wyskoczył chłop w bereciku i buja się jak prawa ręka Bolca w filmie „Chłopaki nie płaczą”. Był to taki żarcik od naszych czeskich kolegów. Po kolesiu w beretce na scenę wpadają b-boye z Jesenika i jadą z electro boogie. Dają do bitu, który brzmi jak opera połamana rytmem. Walą solówki, trzaskają salta... Jeden z Nich chyba z minutę skacze na jednej ręce w pozycji pionowej. Pojęcie „czeski metal” jest już chyba nieaktualne.

W chwili przerwy napiera DJ Element. Puszcza jakiś polsko-czesko-niemiecki kawałek. Rozpoznaję w nim Waldka Kastę i Pezeta.
Za chwilę słyszę Sokoła: „Chciałbym tu, normalnie żyć..” i myślę sobie, że mimo wszystko dziś czuję się bardzo normalnie. Tu jest fajnie! W tym momencie zjawia się autorka tego całego zamieszania, obładowana jakimiś gadżetami dyrektor NDK.

Na scenie ustawia się jakiś... zielony autobus. To chyba Czesi. Mają na sobie koszulki z pizzą. O co biega? To zespół Move to you. Witają się jak przystało na sąsiadów i wsiadają do onego autobusu. Jadą... Wysiadają we Włoszech i tańczą La shate mi cantare w wersji h-h. Znowu jadą, mają jakieś perypetie: karetka, gliny... Są w Chinach a za chwilę w USA gdzie w za dużych rękawicach prezentuje się nam 30 kilogramowy Rocky. Kolejny przystanek. No nie, Zorro? Meksyk, w przenośni i dosłownie. A teraz jadą, jadą do mety. Jeden ziomek na rowerku przypominającym kultowego Reksia a drugi na trójkołowcu. To Tour de France! Mają wywalone jęzory i ciężko dyszą a wszystko w hip-hopowych rytmach... Uff. Przystanek Czechy. „Wszędzie dobrze w doma najlepe” czy jakoś tak.

Jest już naprawdę grubo. DJ Element zaprasza wszystkich pod scenę. Są tu różni ludzie, nawet pielęgniarka którą pamiętam z S.P. 10. Za kulisami rozgrzewają się lokalni wymiatacze- Harmonia w chaosie. Będziemy mieli batlle break dance! Krzyczy Element rozgrzewając publikę. Ziomki z Nysy ustawiają się po dwóch stronach sceny i jadą z koksem...

Pierwszy koncert dają ziomki z Kluczborka- Kultura lub bunt. Jeden z Nich ma charakterystyczną barwę głosu, drugi niezłe flow i daje rade pociągnąć sporo na jednym wydechu, rzucając sylaby między bit. Domagają się hałasu dla Elementa. „Dbajcie o Niego”- mówi jeden z Nich. Chłopaki po jednym ostrym kawałku pokazują swoją ludzką naturę- „Jestem tylko człowiekiem, mam rozum i serce...” Jeden z kawałków dedykują narodzonej właśnie Kamilce, której mamę usłyszeliśmy w głośnikach w refrenie. Chłopaki apelowali do publiki o progres, żeby się rozwijali w tym co robią. Następnie zarymowali kawałek o swoim mieście mówiąc- „Tu znajdziecie kawałek siebie, bo tak naprawdę jesteśmy tacy sami”. W refrenie zamiast Kluczbork wstawili Nysa!

Kolejny na scenę wyszedł Maniek. Oświadczył, że Ciąg dalszy już nie istnieje. Nawinął kilka kawałków z CD2 i jak sam oświadczył, tym zakończył ten rozdział. Zapodał ciężki truesholl, chciał żeby ludzie od nagłośnienia dali mu mikrofon najgłośniej jak się da! Zaczęło się ściemniać a pod sceną zrobiło się tłoczno.

Następnie na scenę wyszli dwaj beat-boxerzy. W pewnym momencie nie wiadomo było kto robi skrecze, Oni czy Element. To byli Oni! Zmieniali rytm i przez chwilę wydawało się że to techno, lecz zaraz znów zapodali ciężkim bitem. Potrafili ustami naśladować chyba wszystkie elementy zestawu perkusyjnego. Imitowali nawet jakieś przedziwne linie melodyczne. Po Nich na scenę wbił skład który miał chyba najlepsze podkłady. Ciężkie i głębokie, wręcz psychodeliczne. Rymując stosowali charakterystyczne „podbiegiwanie”, charakterystyczne dla chłopaków z Trzeciego Wymiaru. Zagrali też trochę „amerykańskiego brudu na naszym podwórku” jak sami określili jeden z kawałków i faktycznie zabrzmieli jak „czarnuchy” ze slumsów.

Nagle część publiki poderwała się z ławek i podbiegła pod scenę. Wyszedł na nią Mikee ze swoim ziomkiem. Za gramofonami oczywiście DJ Element, więc do pełnego składu brakowało tylko Pabla, który przebywa w Londynie i właśnie wydaje solówkę. Mikołaj zaprezentował się jako raper kompletny. Świetne flow, równo w bit i bardzo wyraźnie. Był to chyba jedyny występ w którym zrozumiałe było każde jedno słowo, bardzo dobra dykcja. No i teksty... Świetnie zrymowane. W czasie występu wyskoczył na scenę jakiś ziom i bujał się z chłopakami na scenie. Publika oszalała gdy usłyszała kawałek „Co noc”, koleś nawijał identycznie jak w klipie! Czy on jedzie z playbacku?- pomyślałem. To niemożliwe. Mikołaj zapodawał zwrotki do samego końca i jego ziomek wprowadzał raczej nową jakość niż wspierał Mikee'go. Mikołaj pokazał, że świetnie radzi sobie na żywo i że nie jest tylko bohaterem studia.
Był też kawałek nawiązujący do tego jak nyski raper zaczynał rymować i czym dla Niego jest rap. „...Ja nie myślę o zdradzie, moje serce jest czyste. Ja i rap to oczywiste...” W międzyczasie DJ Element popisywał się DJ-skim kunsztem. Mikee zagrał jeden kawałek hardcorowy a następnie uchylił nieco rąbka tajemnicy i zaprezentował materiał z nowej płyty. Zauważalne było nieco przyśpieszone flow rapera.

Chłopaki z Warszawy nie przyjechali tu na darmo (Siwers & Tomiko), dali z siebie wszystko. Byli gwiazdą wieczoru ale gwiazdy nie są takie ciekawe jak lokalni artyści...


Drugi dzień ponownie rozpoczął DJ Element. Jako pierwsi wystąpili tancerze z Krnova, od całkiem małych dzieciaków po nastolatków którzy pokazali maraton salt. Jeden chłopiec popisał się tańcem w stylu Michaela Jacksona.

Jako pierwszy z raperów wystąpił Piny. Widać, że to jego początki i jeszcze wiele treningu przed Nim. Należą mu się jednak spore brawa! Wyszedł na scenę i zaprezentował swoją twórczość. Nie bał się wyjść ze swoim rapem do ludzi i o to chodzi. Trzymamy kciuki za Pinego. Poza tym potrafił zachować się kreatywnie i gdy były problemy techniczne potrafił rozbawić publikę żartem.

Jako następni na scenie pojawili się Marta ZWC i Kamień. Był to najbardziej hardcorowy występ ze wszystkich. Piękna wokalistka dysponuje świetnym wokalem i … ostrym językiem. W środkach nie przebierał też Kamień z mocnym, bardzo charakterystycznym wokalem. Zaprezentowali prawdziwy uliczny rap.

Ciekawymi tekstami popisał się młody ambitny raper z Nysy- MC Bob. Większość bitów zrobił sam, za co należy mu się szacun. Ostatni kawałek, który wykonał został napisany w przeddzień występu a bit do niego skleił na kilka godzin przed imprezą.

Zdecydowanie najlepszym beat-boxerem okazał się Bałagan. Koleś jednocześnie podawał bit i linię melodyczną, którą stanowił niski bas. Prawdziwy DnB i to jaki! Bałagan zgromadził pod sceną liczną publikę, która prosiła o bis.

Klechu i ELWTR z Katowic mieli bardzo dobre wejście. Zaprezentowali trzy kawałki z nowej płyty, która ukaże się we wrześniu. Jeden z kawałków mówił o tym by nie przejmować się gdy inni w nas wątpią, gdy mówią o nas niestworzone historie. Klechu, który powrócił do składu dalej nawijał solo. Zagrał kawałek w całości złożony ze słów złożonych na „K”. W jednym z kawałków wystąpił z Nim Mikee- „To płynie w żyłach”.

Zawcik to kolejny raper z mocnym wokalem. Leciał ostro na jednym wydechu i potrafił rozbujać publikę. Wykonał kawałek w którym pytał dlaczego nie ma rapu w TV. 
Czadu dali freshhhhstylers, dali niezły pokaz djeingu. Oprócz gramofonów używali syntezatorów dźwięku co podnosiło jakość ich występu, wprowadzało ciekawe linie melodyczne. To co pokazali było niesamowite, co również przyznał nasz lokalny rodak Element.
Nieźle zaprezentowali się chłopaki z Gramatury, jeden z nich rapując lekko zaśpiewywał. Gdy wystąpiły chwilowe problemy techniczne z bitami ich DJ poratował sytuację zapodając niezły beatbox.

Jako „gwiazda wieczoru” wystąpili chłopaki z Bez Cenzury. Ten tekst nie jest o gwiazdach więc zapytajcie kolegów jak wypadli.

Jeśli ktoś liczył na sensację, musiał obejść się „smakiem”. Nikt nikomu nie dał w mordę, nie było żadnych patologicznych zachowań i nawet nikt nie powiedział- co się gapisz... Pełna kulturka. Niesamowita impreza. Mało tego, że daje szansę lokalnym artystom, to jeszcze zbliża nas do naszych sąsiadów z południa. Czekamy na kolejne imprezy z cyklu FESTIWALOWE LATO W EUROPRADZIADZIE. 

 

30.06. 2011 Krnov, klub Kofola, Minifest Hip-hop

 

Hip-Hop w Krnovie

Kolejny odcinek polsko-czeskiego serialu z młodzieżą w roli głównej. Ostatnio gościliśmy naszych południowych sąsiadów na Forcie Wodnym, teraz to my wybraliśmy się do Czech.

 

Czekając na autobus

 

Skąd tu tyle młodzieży? Przecież są wakacje. Witają się ze sobą i gadają o jakichś tam swoich sprawach. Są tu dzieci i młodzież w każdym wieku, pięcioletni b-boy Maciek, sprawnie włazi na murek rozciągający się pod NDK. Starsza młodzież ma inne problemy... -Masz jakieś Korony? To najczęściej padające tu pytanie. Jakaś mała ekipka idzie szybko do kantoru, by zaopatrzyć się w walutę naszych południowych sąsiadów. Na Chodowieckiego jest już spory tłum, są raperzy, b-boye i ich znajomi. Na schodkach stoi Kamila Kopeć i przemawia niczym Mojżesz do narodu, oznajmia co następuje: Jedziemy do Krnova! W tym momencie podjeżdża pierwszy autokar.  

 

Podróż

Siadam wśród największych hardcoreowców w grupie. Z jednej strony rozgrzewają gardła Maniek z Grubym, wspólnie nawijając kawałki. Z drugiej spokojny, zamyślony MC Bob. Tuż obok mnie Kamila i Ewelina, śpiewają i umilają nam czas. Pytam kolegi obok ile ma ze sobą pieniędzy, mówi że w ogóle nie ma. Nikt się tu takimi szczegółami nie przejmuje, liczy się tylko dobry klimat.  Na dworze leje jak z cebra, za to w autobusie panuje ciepła atmosfera. Ci ludzie to bardzo liczna, ale niebywale zgrana grupa. Ów atmosfera, nie została zaburzona nawet krótkimi problemami technicznymi. Przed samym Krnovem, zepsuł się nam autobus, co umożliwiło wyjście z niego i rozmowę z ludźmi, którzy siedzieli po drugiej stronie autobusu.

 

Wjazd

Przyjechaliśmy do bardzo fajnego klubu. Scena wygląda bardzo imponująco, podwyższona, wielka, no taka bardzo porządna. Wywieszono flagi UE, Czech i Polski. Dumnie. Są te polsko-czeskie loga, podobnie jak u nas tylko po czesku. Scena jest w wielkiej sali bankietowej, jest też przejście do kolejnej sali z barem, gdzie miejscowi popijają sobie piwko, i na końcu sala gier połączona jakby ze stołówką, gdzie zostawiamy toboły. Realizatorzy zapuszczają jakieś czeskie rapowane kawałki. Całkiem niezłe. Wśród czeskich tancerzy, rozpoznaję wiele twarzy, które były obecne na hip-hopowym festiwalu w Nysie. Na środku sali pod sceną, zaczynają rozgrzewkę b-boye, czescy i polscy. Najbardziej imponująca jest rozgrzewka Harmonii w Chaosie, a zwłaszcza wspomnianego wcześniej Macieja, który trzaska szpagaty, staje na głowie i robi figury, które ciężko mi nazwać.

 

Na scenie

Tanecznie zaprezentował się jeden zespół z Krnova – Calipso i pięć z nyskiego domu kultury: Adagio, Flame, DNA, Addictive oraz Harmonia w Chaosie. To było kilka godzin dobrego hip-hopu. Każdy z zespołów różnił się, miał swój charakter. Imponujące było zachowanie Ludwika z zespołu Flame. Zespoły zmieniały się bardzo szybko i gdy poproszono go na scenę z zespołem, okazało się... że zespół się zgubił. Ludwik przytomnie zebrał na szybko kilku czeskich kolegów i zgłosił nowy zespół- Flame i przyjaciele. Mało tego, że improwizacja była udana, prowadzący aż piał z zachwytu krzycząc -Widzicie co to znaczy polsko-czeska współpraca! Nie da się tu nie wspomnieć o Harmonii w Chaosie. Robią po prostu dobrą robotę. Najlepsze jest to, że Czesi oczekiwali tego świetnego zespołu z Nysy. Znamienne było bardzo entuzjastyczne przywitanie przez Czechów Harmonii. Pomiędzy występami tancerzy, na scenie pojawiali się raperzy. MC Bob z Grubym oraz Maniek z Grubym.  

 

Battle

Przed tym na co wszyscy czekali, czyli przed „bitwami”, prowadzący zarządzili przerwę, lecz nikt nie miał zamiaru niczego przerywać. Zamiast sceny, tancerze wykorzystali salę. Uformowali na jej środku okrąg, wewnątrz którego odbyła się nieoficjalna czesko-polska bitwa. Bitwa oficjalna, ta na scenie, przyciągnęła gęsty tłum gapiów pod scenę. Najpierw odbyły się pojedynki, czyli jeden na jeden, później walczyli dwójkami. Miała tu miejsce ciekawa sytuacja. Jednemu z tańczących realizator puścił bit, w którym w ogóle nie było rytmu, ten zniesmaczony stanął i protestował a mimo to odmierzano mu czas. Prowadzący rozłożył ręce twierdząc, że czas minął. Publika w ramach protestu zaczęła skandować: muza,muza... i puszczono mu nowy kawałek i wygrał. W walkach to publiczność jest jurorem, wygrywa ten kto otrzyma głośniejszy aplauz, ale nie zawsze. W jednym przypadku, wygrany czeski duet oddał zwycięstwo chłopakom z NDK, mimo że publika uznała inaczej. Innym razem realizator wyłączył chłopakom dźwięk, zapewne uznał, że tyle wystarczy. Innego zdania byli zebrani w lokalu, którzy wyklaskując rytm pozwolili chłopakom dalej tańczyć. Hip-hop rządzi się swoimi prawami i to czyni go kulturą tak pożądaną przez młodzież, zarówno czeską, jak i polską. 

 

14.07.2011 Krnov, Rynek miasta, Minifest Rock-pop

Polsko-czeski rock w Krnovie

Po raz kolejny zespoły z Nyskiego Domu Kultury miały okazję zaprezentowania się czeskiej publiczności. Tym razem, do Krnova pojechali muzycy grający rock i pop. Wspólna, polsko-czeska impreza, wypaliła po raz kolejny. Na przekór złej pogodzie, zespoły z Polski i Czech stworzyły wspaniały muzyczny spektakl.

 

Cały ten Krnov

Wjeżdżamy do miasta, które niewiele się różni od polskich miast. No, może napisami na budynkach, ale i te są zrozumiałe. Pełno tu chrześcijańskich kościołów, zupełnie jak w Nysie, jest nawet opuszczony zakład, łudząco podobny do naszego ZUP. Po prawej na wzgórzu, dostrzegam jakiś zameczek i od razu przypomina mi się Otmuchów. Na tym nie koniec podobieństw. Zanim zespół zainstaluje się na scenie, robię rundkę po krnovskim Rynku. Pierwsze co rzuca mi się w oczy to wszechobecne ławeczki, niby jak nasze „Planty”, ale tu, zamiast kwiatów rosną piękne drzewa, dające latem cień. Zieleń, to kolor tu dominujący. W rynku znajduje się wybrukowany deptak, zamknięty dla pojazdów mechanicznych a rzeczą powalającą szczególnie, jest smak z jakim połączono odrestaurowane kamienice z nowoczesnymi budynkami. Na środku rynku imponujący ratusz, a tuż przy nim, będąca tu na stałe betonowa scena. Taka scena, świadczy o tym, że kultura jest ważnym elementem życia mieszkających tu ludzi. Samym swoim położeniem „prosi się”, by na nią wejść i dać kawałek siebie. Czesi dbają o to, by lokalna społeczność wiedziała, że koncerty to wspólna inicjatywa. Prowadzący, gdy tylko może przypomina, że jutro „na Forte Wodnim w Nyse” jest reggae festiwal, również na gęsto rozwieszonych plakatach obecne są polskie napisy. Nozdrza obecnych kusi zapach pieczonego na ruszcie wieprza, a w oczach mienią się kolorowe karuzele i stragany.

 

Zespół  „Na Fali”

 

Na scenie stoi „łamacz niewieścich serc”- Bartek Broniewski, za Nim chłopaki z zespołu „Na Fali”. Bartek zaczął stonowanym rockiem. Po nim na scenie pojawia się Artek Machura, który gdzieś zgubił swoją bujną czuprynę. Łysy wokalista leci ile fabryka dała z kawałkiem „Płonie stodoła”, jego wykonanie było na tyle przekonujące, że aż chmury się rozpierzchły i na chwilę wyszło słonko. To nie koniec... Niezłym wokalem popisuje się basista zespołu- Adam Hankus a czystą barwą głosu i wyszkoleniem technicznym- Marcin Tomal. Trudno odnaleźć właściwe słowa by opisać dokonania jedynej przedstawicielki płci pięknej w zespole- Kasi Golonki, która utwór „Co mi Panie dasz”, wykonuje dużo lepiej niż słynna Beata Kozidrak. Aż czuję ciarki na plecach. W kawałku „Mój jest ten kawałek podłogi”, zaśpiewanym przez Artura i Bartka, efektowną grą na saksofonie, popisał się Michał Olech. Na uwagę zasługuje aktywność Artura Machury, który jest urodzonym frontmanem, nawiązując dialog z czeską publicznością, wielokrotnie podgrzewał atmosferę na krnovskim rynku. W zespole na gitarach zagrali: Mateusz Matyńczak, Damian Hejduk i Maciej Ratuszniak. Na perkusji Michał Begej, a na klawiszach Mateusz Juras.

 

Czeska sex-bomba! 

 

W trakcie instalowania się na scenie drugiego zespołu, zaczęło lać jak z cebra. Wokalista żartobliwie przywitał Wszystkich w... słonecznym Krnowie. Oto na scenie widzimy czeski zespół z Opawy- „Naboo Band”, który zagrał kilkanaście coverów, głównie znanych, amerykańskich hitów. Wspomniany wokalista potrafił zmieniać barwę głosu i chwilami brzmiał jak Louis Armstrong. Jednak jakiego brzmienia by nie prezentował, nie był w stanie przebić towarzyszącej mu blond włosej wokalistki. Ta, już i tak skąpo ubrana, w czasie występu ściągnęła kurtkę, którą miała na ramionach. Jej górną część ciała, pokrywało coś w rodzaju stanika, tylko bez szelek (czy jak to się nazywa). Przez czarny obcisły materiał, przebijały się dwa wyraźnie zarysowane punkty... Wpłynęło to pozytywnie na odbiór kapeli. Gdy wykonywała kawałek „Voulez vous coucher avec moi”, miałem wrażenie, że został napisany dla Niej. Bomba! Deszcz lał bezlitośnie, a męska część publiczności robiła sobie zdjęcia pod sceną. Blisko podeszli także chłopaki z nyskiego zespołu Stan, który za chwilę miał zagrać, zaczęli tańcować pod sceną, za co cud niewiasta wdzięcznie im podziękowała. Gdy zespół schodził ze sceny, nyska publiczność krzyczała: bis, bis, bis..., nie pozwalając zejść artystom ze sceny.      

 

15-16.07.2011 Nysa, Fort Wodny, Reggae Festival

 

Reggae festival zaliczony do udanych

 Losy imprezy ważyły się od kilku mokrych dni, toteż popołudniową porą NDK zdecydował się wziąć sprawy we własne ręce. Działające przy placówce grupy taneczne kolektywnie odtańczyły taniec przeciwdeszczowy i aura dopisała. A skoro pogoda jak malowana, to i Was, w liczbie co najmniej tłumnej, nie zabrakło.

 

Po czerwcowym hip hopowym szaleństwie przyszedł wreszcie czas na dwudniowy maraton
w rytmie reggae. Fort Wodny został zdobyty, trybuny bujały się od 19.30 aż do 2 w nocy. Dobre emocje ze sceny fundowali muzycy z Polski i z Czech: Sillesjah All Stars (goście zza południowej miedzy), Foliba, Namman oraz Lion Vibration. Sillesjah All Stars, drugi zespół w środkowowschodniej Europie, zapodał sporą dawkę pozytywnych reggae bitów dedykowanych Nysie, piosenką Zjednoczenie (dla niewtajemniczonych: polsko-czeskie) skutecznie rozruszali publikę. Rewelacją wieczoru okazała się grupa Foliba, a to za sprawą frontmenki, Anety. Kiedy wtańczyła (bo z pewnością „weszła” to za mało napisane) po trybunach przeszedł pomruk aprobaty, wydany zgodnym chórem męskich gardeł. Panowie wytężyli wzrok, co bardziej zaintrygowani skąpym strojem dziewczyny pospieszyli zająć miejsca w pierwszym rzędzie przed sceną. Charyzmatyczna wokalistka uskuteczniała tańce wprost z Afryki, zelektryzowała ludzi, z których wielu starało się dotrzymać jej kroku. Niespożyty wulkan energii Foliby podgrzał atmosferę na tyle, że kilku śmiałków dołączyło do nich nawet na scenie. Namman kontynuował szaleństwo, choć oczywiście w swoim, śpiewanym stylu. Pomimo późnej godziny ludzi na forcie nie ubywało, ale nie ma się czemu dziwić – Namman wie
jak się robi show, swojego czasu poruszyli Woodstock, więc i Nysa nie mogła oprzeć się ich rytmom. Lion Vibration również nie zawiedli, do samego końca dawali z siebie 200% (a sam koniec w praktyce wydarzył się około 2 w nocy). Standing ovation? Obowiązkowo! Strzałem w dziesiątkę był pokaz pirotechniczny w wykonaniu Czechów, na niebie działo się, oj działo!

Z zachowania wystawiamy Wam wzorowy – bawiliście się do samego końca i ciut dłużej,
w dodatku naprawdę dobrze, kto nie wierzy niech obejrzy materiał video. Obyło się bez incydentów, czy interwencji ochrony, było po prostu pokojowo, jak na Reggae Festival przystało.

Mamy nadzieję, że jutro także będziecie się z nami bawić, na wspólny wieczór liczą również zaproszeni artyści: McDreadlist feat. Mike 34 (Czechy), South Blunt System, Konopians, Bongostan i Pop Marlej. A na koniec: jak obiecaliśmy, tak pozdrawiamy gości naszego festiwalu z Myszkowa spod Częstochowy!

Impreza nie odbyłaby się, gdyby nie pozyskane przez NDK środki z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz ze środków budżetu państwa. PRZEKRACZAMY GRANICE

 

Reggae, dzień II

 Nie wiem, czy ktoś spodziewał się tak wielkiej ilości fanów reggae, podczas drugiego dnia festiwalu. Ten dzień, frekwencją pobił na łeb, na szyję wszystkie dotychczasowe koncerty z cyklu Festiwalowe Lato w Europradziadzie. Najlepsze jest to, że najmłodsi uczestnicy zostali przyniesieni na rękach przez mamy, a najstarsi... Byli duuużo starsi. Ale po kolei.

 

Dziś nie było żadnych wątpliwości co do pogody, słońce paliło bezlitośnie. Imprezę dzielnie prowadziły: Aniela Łabuś i Kamila Kopeć. Na scenę jako pierwsi wbili sympatyczni kolesie z Ostrawy i Opawy. Michał (McDreadlist) na wokalu i Marcin (Mikesz 34) za gramofonami. Michał nawija w Patois, czyli charakterystycznym jamajskim slangu, co na słuchaczach robi niesamowite wrażenie, wokalista wzruszył publikę gdy zadedykował jeden z kawałków dla wszystkich dzieci planety Ziemia, które są przyszłością ludzkości. Z kolei Marcin, jak się okazało, świetnie mówi po polsku. Po koncercie opowiedział mi, jak to za małolata oglądał z dziadkiem „Czterech pancernych”.

Swoje „pięć minut” na scenie, mieli też nasi lokalni artyści- South Blunt System. Chłopaki zagrali niezły koncert, ponadto zdradzili, że za około pół roku chcą wypuścić płytkę.

Z wejściem na scenę grupy Pop Marlej w Forcie Wodnym zawrzało. Publiczność poderwała się z ławek by tańcować tuż pod sceną. Wokalista, potraktował sprawę z dużym dystansem do siebie i muzyki jaką gra z kumplami z zespołu. Często żartował. -A teraz piosenka gimnazjalna, czyli „Swingers party”...

Chłopaki z zespołu Bongostan, w wywiadzie dla TV NDK tuż przed występem, oznajmili, że mają tremę. Że nie dojechała ich wokalistka i że brakuje kilku muzyków. Gdybym na własne uszy nie usłyszał, to bym w to nie uwierzył. To czego chłopaki dokonali na scenie, przeszło najśmielsze oczekiwania. Wypadli świetnie muzycznie i … wizualnie, muzycy bowiem skakali w rytm jak kangury. Wokalista miał bardzo przyjemną barwę głosu, co było słychać zwłaszcza w utworze „Raj”. W zespole na trąbce zagrał rodowity Nysanin- Piotrek Szlempo. Dodać należy, że podczas koncertu Bongostan kręcił teledysk, który będzie promował ich płytę.

Na końcu zagrali Konopians. Bardzo przyjemne, miłe dla ucha reggae. Wokalista śpiewał bardzo wysokim głosem, ponadto wykonywał specyficzne ruchy tworząc teatralny spektakl, no i miał świetne teksty. Do tego wszystkiego w przerwach między wokalami, dorzucał solo na trąbce. Ten zdolny człowiek strasznie się zachwycał naszą miejscówką (Fortem Wodnym), powiedział, że będzie chwalił Nysę gdzie się da: „w PKS, w PKP i na rowerze”.

Najwytrwalsi, wytrwali w dzikim tańcu do samego końca. Magicznym słowem „dobranoc”, Kamila Kopeć zakończyła tą fantastyczną, dwudniową imprezę. 

 

5-06.08.2011 Nysa, Fort Wodny, House Festival

House Festiwal, czyli clubbing po nysku

Przepis na housowe szaleństwo rodem z Ibizy? W Forcie Wodnym wymiksować ekipę NDK
z pomysłem DJ’a Pablo Rouve, dodać talent młodych DJ’ow z Nysy, przyprawić wizualkami Adama Juszczyka vel Juhasa, podawać w setach, na żywo, najlepiej wieczorową porą.

Hip hop, reggae i wreszcie, w piątek 5 sierpnia, house – po prostu Festiwalowe Lato
w Europradziadzie. Kilka minut po 18, a na trybunach zaledwie kilka osób. Kamila Kopeć, niezastąpiona ndk-owska  konfenansier, uspokaja: Jest wcześnie, ludzie jeszcze przyjdą. Niedowierzam: chmury na niebie, duchota i burzowa prognoza pogody. Klapa gwarantowana? Nic
z tych rzeczy!

Na dobry początek władzę nad umysłami obejmuje DJ Silvershine. Jego set nie pozostawia wątpliwości – w forcie dzieje się, dzieje na poziome: energetycznie naładowane rytmy i miksy minimalistycznych dźwięków. Czego chcieć więcej?

Po występie DJ Silvershine pędzi na granie do Katowic, dlatego jest czas zaledwie na kilka słów,
ale za to bez politycznej poprawności.  Jak u nas jest? Podobno dobrze, Marek jest pod wrażeniem nyskiej house inicjatywy, dlatego obiecuje, że za rok też wpadnie.

Polska ekipa mocnym setem stoi, DJ’e ze stajni Minimalistyczni_E rozkręcają imprezę. Jest kameralnie, jednak im bliżej 20, tym tłumniej. Pora na pierwszy bilans – trzecia impreza z cyklu Festiwalowego Lata w Europradziadzie kontra sceptycy, 3:0 dla NDK. Ludzie się bawią, śmieją, tańczą pod sceną. Festiwalową perełką jest DJ Frost Quinn, zaledwie 16 letni chłopak, o którym już dziś Pablo Rouve mówi per gwiazda.

DJ Muflon z saksofonem i The Clang z wokalem Klary pokazali jak się robi house za czeską granicą. Klubowy klimat w pełni, bez dwóch zdań. Praski The Clang gra premierowo, bo współpraca
z wytwórnią Minimalistyczni_E już w poniedziałek zaowocuje płytką. Przy okazji krążka rozmawiamy
o festiwalu, nadziejach z nim związanych, czasem, który jest potrzebny, żeby wyrobić markę.
Bo łatwo nie będzie dorównać Metalowej Twierdzy. DJ Pablo ma jednak doświadczenie (czapki z głów, między wieloma innymi współtworzył Sunrise Festival), a pod swoimi skrzydłami wielu młodych, zdolnych DJ’ów z potencjałem. DJ ma też asa w rękawie – DJ School, działającą przy NDK wylęgarnię zdolnych DJ’ów.

Clubbing na Świerzym powietrzu trwał do 2 w nocy, ale impreza jeszcze długo potem, bo po części oficjalnej DJ’e rozkręcili AfterParty we wnętrzu fortu. Krótko pisząc – wilk syty i owca cała (wielbiciele house balują, okoliczni mieszkańcy spokojnie śpią). Co jutro? Powtórka z rozrywki, czyli dobre sety
i clubbing do rana – to, co w wakacje lubimy najbardziej!

House Festival miksował dla Was dzięki środkom pozyskanym z Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz ze środków budżetu państwa. PRZEKRACZAMY GRANICE

 

  Drugi dzień

 Niekwestionowaną gwiazdą wieczoru był Inox, jeden z najpopularniejszych DJ-ów w naszym kraju. Okazał się spektakularnym showmanem. Już podczas instalowania swoich licznych gadżetów na scenie, strasznie się wygłupiał czym przyciągnął ludzi pod scenę. Strzelił do Nich czymś kolorowym... Był bardzo dynamiczny, biegał po całej scenie, tańczył i krzyczał do bawiących się ludzi. Jak magik z rękawa wyciągał kolejne winyle, zmieniając raz po raz brzmienie seta. Bywało, że stawał na stole i obsługiwał sprzęt... nogą. W trakcie grania, zdołał nawet przybierać dziwaczne pozy do zdjęć Michała Baraniewicza. Publiczność podczas występu artysty, mogła obejrzeć też wyświetlany z projektora najnowszy film dokumentalny artysty.

 Z dobrej strony zaprezentowali się nasi lokalni DJ-e. Pogoda dopisała mimo nieoptymistycznych prognoz. Prowadzący zachwycał się, że mamy pogodę wprost z Ibizy, w ogóle twierdził, że Fort Wodny, to taka nasza mała Ibiza. Coś w tym jest, bo Fort Wodny również znajduje się na wyspie...Ciekawym elementem wzbogacającym muzykę były wizualizacje, które pojawiły się gdy tylko zaczęło się ściemnić. Sporym zaskoczeniem i miłym akcentem, było odśpiewane przez grupę nastolatków pod sceną- „Sto Lat”. NDK składa solenizantce moc serdecznych życzeń!

 Czeskim akcentem tego dnia był DJ Snovy, który nam przedstawił się jako Peter. Zagrał kilkanaście znanych dyskotekowych hitów i poziomem zaznaczył swoją obecność na scenie. Peter nie gra zbyt często publicznie i był bardzo szczęśliwy, że mógł u nas zagrać, powiedział że chętnie podejmie współpracę z nyskimi DJ-ami

 

18.8.2011 Krnov, Rynek miasta , Minifest Jazz-folk-country

Projekt jest współfinansowany ze środków Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego oraz ze środków budżetu państwa. PRZEKRACZAMY GRANICE.




BILETY przez INTERNET
Folk Fiesta 2012
NDK internet TV
Remont NDK
NDK w prasie
NDK na Facebook
NDK na You Tube
Podcasty
NDK na MySpace
Współpraca Instytucjonalna
Kultura CZ/PL
Inferia jak informacja
KULTURA przez SMS
Projekty
Imprezy cykliczne
Metalowa Twierdza
Dni Nysy 2011
Festiwalowe Lato w Europradziadzie
Bastion św. Jadwigi + Fort Wodny
Baza lokalowa
Sceny, słupy, zapory, nagłośnienie - ceny
Sponsoring
Galerie